Niezdrowa moda na wellness

ikonka z tytulem wpisu. Kobieta siedzi i medytuje

Użyłam tytułu artykułu Agnieszki Jucewicz jaki ukazał się w Gazecie Wyborczej 1 października 2016 r. Od tamtego czasu minęły 4 lata, a temat jest jeszcze bardziej aktualny niż wtedy. Z pewnymi kwestiami można się w materiale nie zgadzać, pewne skrytykować, ale ogólne przesłanie autorki jest cholernie prawdziwe i o tym chciałam dziś krotko napisać.
 

Ludzie powariowali przez cały ten fitness. Wszechobecny nacisk na „dobre prowadzenie się” wpędza niejednego w gigantyczną frustrację. Obecnie nacisk na bycie fit stał się niejako ideologią i obowiązkiem, którego jeśli nie spełniasz – no to coś jest z Tobą nie tak.

Fitnessowe natręctwa

”Dbanie o siebie staje się substytutem religii. Jeśli się przyjrzeć różnym praktykom związanym z wellness, to wiele z nich ma rytualny, niemal religijny charakter” Namolne i natrętne sprawdzanie składu produktów, przeliczanie każdego grama ryżu, jedzenie wyłącznie o określonych godzinach, czy takie zachowanie nie zatraciło przypadkiem normalności?
A spotkania towarzyskie? Znajdźcie mi takie gdzie nie pada pytanie – ile w tym tygodniu przebiegłeś / – aś, ile razy zrobiłeś treningi, co jadłeś? A to ty nie biegasz? Jezu.. jak ty w ogóle żyjesz?? Tego nie jedz bo to i tamto, musisz jeść to i to.

Gluten – sruten

Tysiace nikogo już nie interesujących screenów z Endomondo (na szczęście chyba się już wycofali z Polski), czy zdjęcia na Fejsie przy ściankach na mecie biegów OCR. Wszystko to stało się już zwyczajnie męczące, a mimo to nadal ludzie czują presję na bycie fit i robienie „czegoś”. Nie tak dawno do świata fitness i wellness weszły też techniki mindfulness – pojawiły się jak grzyby po deszczu szkolenia z mindfulnessu dla sportowców, nie koniecznie tych zawodowych. To przedziwna religia naszych równie przedziwnych czasów.

A zakazy żywieniowe? Gluten – sruten, koktaile z surowej wątróbki (tak! była na nie moda!), rytualne wręcz treningi biegowe, to wszystko teraz organizuje życie wieli z nas. O tym m.in pisze autorka w/w artykułu właśnie. Czy my na prawdę wszyscy daliśmy się zwariować? Gdzie własne zdanie i zwykła przyjemność ze sportu? Do tego wręcz obrzydzenie które często Ci z najlepszymi sylwetkami wyrażają wobec osób mniej lub bardziej otyłych. Wiadomo, otyłość jest poważną chorobą, ale żeby zatruwać takiemu człowiekowi życie swoim fitness stylem? To jeden z powodów dla których trochę wstydzę się za tą branżę. 

Tutaj znajdziesz cały artykuł, jest on dostępny także w formie mp3-jek oraz w kilku audiobookach z reportażami m. in. GW.